3 marca 2015

CAPTAIN PLANET - Treibeis (2012)


Są na tym świecie ludzie, którzy po prostu lubią grać soczystą melodyjną muzykę. Bez względu na to jak norma obowiązuje i na jakiej podstawie ocenia się twoją alternatywność dla nich zawsze w cenie będą dobre sprawdzone patenty. Oczywiście jest to bardzo niebezpieczny teren, gdyż bardzo łatwo zapędzić się w kozi róg wpadając po pas w bagno śmieszności. Na szczęście Captain Planeta nie cierpi na żadną z tego rodzaju przypadłości może po za jakąś formą kompleksu Piotrusia Pana. Proste, pełne wigoru piosenki o utraconych złudzeniach i świadomości coraz szybciej zbliżających się urodzin. I choć wiem skąd się bierze niechęć do języka niemieckiego, to mile działają na mnie te tajemnicze nieznane mi słowa fruwające wysoko z melodiami a'la As Friends Rust. Dobrze czasem być sobą. Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...




Captain Planet
DL

17 lutego 2015

RORT - Warpath (2014)


Nie biorą jeńców. Lubią rozwijać zawrotne mielące tempa lub wkręcać łby w miażdżące metalowe imadła. Choć jest to okrutne oranie nie brak tym Panom z Antypodów finezji i wzorowej atencji dla szczegółów. No guts, no glory!



29 stycznia 2015

PERFECT FUTURE - Manifesto (2014)


Tylko, gdy przez moment dopuszczam do siebie myśli o wszechpotędze codzienności spokojnie przeżuwającej moje kości pozwalam sobie na obcowanie z zespołami pokroju Perfect Future. Można się dobrze dostroić i choć absolutnie nic nowego nie wnoszą łapią mnie za każdym razem na swój tęskny, syreni lep. Cóż, jestem patentowym durniem ukształtowanym przez Mineral słuchającym kiedyś w ukryciu Gameface i Whirpool, więc trzeba się z tym pogodzić. Najważniejsze by po wszystkim wyskoczyć niczym pies z wody otrząsnąć się i chyżo pobiec dalej. 



Koszulka idzie dla Pana Protomacina z 10 gwiazd!

Perfect Future on bandcamp
DL za Manic Compression

22 stycznia 2015

MOVING TARGETS - Burning in Water (1985)


Album ten ma prawie 30 lat. Większość osób zaangażowanych w Moving Targets niestety kontempluje już wieczność i choć 30 lat w życiu, i muzyce to morderczy szmat czasu, a dzisiejsze internetowe słuchanie muzyki czyni pozycję z zeszłego miesiąca ponurymi starociami to wciąż warto pochylać się nad takimi nagraniami. Nikt nie kwestionuje przecież wartości czytania Tomasza Manna czy Saula Bellowa.
Stali gdzieś pomiędzy Mission of Burma a Hüsker Dü racząc żywiołowym punkowym łomotem z mocno wyczuwalnym patynowym smutkiem. Ktoś o nich napisał, że bardziej doprowadzili do perfekcji styl w którym grali niż go wymyślili. Jakby na to nie patrzeć słodki pocałunek z przepastnego punkowego habitatu.




25 grudnia 2014

USA NAILS - Sonic Moist (2014)


Sonic Moist zawiera wszystko co mnie zawsze pobudza i napaja poczuciem przyjemnego spełnienia. Chaotyczne gitary, w których słychać echa Dazzling Killmen czy Nineironspitfire. Chroboczące brudne brzmienie oraz wokal będący trochę w oderwaniu od reszty przywodzący na myśl choć to może być dla wielu mylący trop Lowercase. Ogromny plus za wyłaniającą się niespodziewanie z otchłani przewrotną, wykręconą melodykę, zmuszającą do ponownego odsłuchu. Nie ma co hardcorowe wykształciuchy!



http://usanailsmusic.tumblr.com/
Usa Nails

30 listopada 2014

1134 - Reality Filter (1996)


Doskonałe wiecznie zielone hardcorowe granie. Bez domieszek, bufonady, sekciarstwa, brązowego nosa czy zbyt częstego przeglądania się w lustrze. Prosto, rezolutnie z pewnym zamiłowaniem do progresywnych rozwiązań. Nowa szkoła w klasycznej, katalogowej pełnej krasie. Z mojej strony ogromny sentyment i wieczna rewerencja.



6 listopada 2014

PALLBEARER - Foundations of Burden (2014)


Świetny hipisiarski doom! Liryczny, wzniosły przesiąknięty pustelniczym nastrojem. Monumentaly niczym piramidy czy tama Hoovera. Uzbrojonym w mocarne połyskujące psychodeliczne żądło.
Gdybym był pilotem B-52 słuchałbym Pallbearera w czasie lotów bojowych.


14 października 2014

PLAIDS - S/t (2014)


Zawsze po jasnej stronie jak mawiano w Zambrowie. Bardzo zwinne lekkie granie pełne wspaniałych roznoszących się równomiernie niczym kręgi na lustrze wody zagrywek. Co ciekawe, ci młodzi Anglicy znają na wyrywki Dischord Records co zawsze jest dla mnie tym czym dla masona sekretne przywitanie. Fenomenalne.



24 września 2014

RITUAL MESS - Vile Art (2014)


Nowy skład ekipy z Orchid! Ten sam poziom egzystencjalnego rozdarcia oraz emocjonalnego napięcia. Wdrapywanie się na wysokie szczyty i skoki bez zabezpieczenia w przepaść. Podobny stopień zwariowania co u nieodżałowanego Honeywell z analogicznym noisowym lekko hipnotyzującym zacięciem. Doskonałe.