19 maja 2013

DEAD AND GONE - God Loves Everyone But You (1997)


Zimne, pełne przeszywającego niepokoju granie, w którym można wyczuć echa wczesnego Neurosis. Ale mówiąc o Dead And Gone jako li tylko epigonach koryfeuszy z San Francisco byłoby karygodnym uproszczeniem. Lubiący Die Kreuzen również będą bardzo kontent. Jak, to ktoś gdzieś napisał bardzo brakuje dziś takiego grania.


DL

17 maja 2013

DRIVE LIKE JEHU - S/t (1991) + Yank Crime (1994)

DL

Historia, tej pochodzącej z San Diego ekipy zakończyła się w 1995. Do tego czasu zdążyli nagrać dwie absolutnie oszałamiające płyty. Płyty całkowicie zniewalające, idealnie zbalansowane, brawurowe, pełne gubienia tropów i cudownych ocaleń. Geniusz!

DL





14 maja 2013

DIE 116 - Dyna Cool (1995)


Die 116 był tak doskonałym zespołem, że bezboleśnie może się nim delektować każdy wybredniacha od The Jesus Lizard lub innego Converge. Ekipa współtworzona przez ludzi z Rorschach i Burn. Nic więcej do powiedzenia!



DL

12 maja 2013

A HAWK AND A HACKSAW - The Way The Wind Blows (2006)



Cóż zrobić, rozkłada mnie ta płyta...podobnie działa na mnie Blood Money Toma Waitsa. Niezbadane są wyroki podświadomości...





Odsyłacz w komentarzach.

10 maja 2013

ANCIENT CHINESE SECRET - Caveat Emptor (1999)


Basista Spazz Chris Dodge razem ze swą żoną Lidią i garowym Capitalist Casualties  Mattem Martinem w jednorazowym projekcie, hołdzie dla wszystkich wykolejonych basowo-perkusyjnych ekip pokroju Nomeansno czy Man Is The Bastard (tylko, że szybciej). Ludzie również mówią o hybrydzie Bikini Kill i Spazz...Ktoś kiedyś w Polsce wydał to na kasecie. Dobry łomot!


DL

7 maja 2013

STARZY SIDA - Starzy Sida (2001)


Najbardziej ciekaw jestem w jakich okolicznościach przyrody doszło do pierwszego intelektualnego zespolenia Brudnych Dzieci Sida i Starych Singers? Przecież nie mogło to być zwykłe prozaiczne hej chłopaki nagramy coś razem? Wspólnota ducha jest nazbyt oczywista a kooperacja przebiega na całe linii.
Patyczakowe, zawadiackie  wystawianie twarzy w kierunku mocno grzejącego słońca, celebra dla punkowych dykteryjek oraz krotochwilny stosunek do świata i życia, w asyście brudnego skrzypcowego rock and rolla Starych Singers tworzą stratosferyczną mieszankę, którą można zarżnąć każdą deprechę.
Prwadziwy krwawy topór Lucyfera!





DL

3 maja 2013

THE UNION OF A MAN AND A WOMEN - The Sound Of The Union Of A Man And A Women (1998)


Zgrzytliwy, trzeszczący ultra hałas zagrany z lekkim przymrużeniem oka. Masa wybornych odniesień do koryfeuszy z Big Black. Ich cynizm i sarkazm jest naprawdę wyrafinowany!





DL

30 kwietnia 2013

BATON ROUGE - Fragments D'Eux​-​Mêmes (2011)


Wyluzowane, lekko zgrzytliwe granie z przepięknie charakterystycznym patosem znanym z wielu innych francuskich zespołów. Ta sama elegancja i wzruszenie co ich kumple z 12XU. Wyborne!


http://batonrougeband.blogspot.co.uk/
DL

28 kwietnia 2013

MY DAD IS DEAD - The Taller You Are, The Shorter You Get (1989)


Absolutnie nic nie wiem na temat tego zespołu, który to de facto był projektem solowym niejakiego Marka Edwardsa....każdy kto lubi np. Lungfish może uznać piosenki MDID za interesujące. Jest w nich strasznie dojmująca tęsknota podszyta dziwnym kojącym ciepłem. Piękna nuta!

DL

26 kwietnia 2013

AGHAST - Polaroid (2003)


Minorowe, rozjechane francuskie emocore. Chwytliwe duszaszczypilne piosenki idealnie sprawdzające się jako podkład w podróży w siną dal lub przy pielęgnacji ogrodów nostalgii i zapomnienia. Czasem lubię jak utwory mają wyraźnie zaznaczoną linię melodyczną i operują schematem zwrotka-refren. W Polsce ich bratnią duszą byli Złodzieje Rowerów a w Niemczech Captain Planet. Zawsze.



DL