http://pila.naszemiasto.pl/tag/michal-thiede-nie-zyje.html
24 stycznia 2013
22 stycznia 2013
KUNGFU RICK - Motivation To Abuse (1999)
Taktyczna mieszanka majestatycznych pociągłych gitar z obłąkanym szybkim hardcorem. Jeden wokal niski i bardzo jadowity drugi, to koleś, który wydziera się jak oblewany wrzątkiem. Szaleństwo i autentyczna radość grania! W dzisiejszym zalewie taniego d-beatu, prawdziwa perła przed wieprze.
http://kungfurick.bandcamp.com/album/motivation-to-abuse
20 stycznia 2013
JULIA - St (1994)
Jedyna duża płyta Julii, gdzie Ebullition hardcore wchodzi w bardzo intymną zażyłość z brzmieniem Waszyngtonu prezentowanym przez koryfeuszy z Hoover. To co udało im się osiągnąć na tym krążku, to absolutny muzyczny Olimp. Przeszywający niepokój, niesamowity, czujny wokalista, powtórzenia prowadzące do oczyszczających przesileń, niepowtarzalna melodyjność. Muzyka o ogromnej sile rażenia!
DL za http://lyricswillnotreachtheaudience.blogspot.co.uk/
19 stycznia 2013
MAJHAS - Stepping Into Characters (2003)
Brudny, wzburzony hałasior. Gęste, ponure songi, ciężki, przytłaczający ambient. Muzyka chłoszcząca z podobną żywotnością co Botch czy Kiss It Goodbye. Zawsze w tego pokroju zespołach szaleńcze pomysły gitarzystów trzyma w karbach morderczo precyzyjna sekcja rytmiczna i charczący wokalista. Na żywo musieli zabijać!
DL
15 stycznia 2013
CITY OF CATERPILLAR - S/t (2002)
Kwintesencja, smutnego, emowego hardcore. Flażolety, kaskadowo powtarzane zagrywki, długo budowane napięcie, czyste kojące pasaże, przekrzykujący się wokaliści. Zaśpiewy, zawodzenia. Jedni z pierwszych, którzy w ten sposób konstruowali swoje piosenki. Z patosem i egazltacją ale szczerze i najwyższym możliwym poziomie! Muzyka mojej beztroskiej młodości..
Odsyłacz w komentarzach dnia.
14 stycznia 2013
CARUSELLA - S/t (2008)
Wielkie mecyje. Rejwach po całości. Prosto z rozpustnego Tel Awiwu . W zależności od poglądów muzycznych...noise, stoner, tarzanka...
Cymes!
DL
12 stycznia 2013
GODS AND QUEENS - Untitled II Ep (2010)
Ja takie granie zawsze będę nazywał emo. Choć obecne są tu różne inne duszaczypilne odmiany: punk rock drogi, inteligenckie wpatrywanie się w buty i wyniosłe hymny doprowadzone do perfekcji przez Unwound czy Lungfish. Ci pochodzący z Pensylwanii panowie zdobywają dodatkowe punkty za genialne odegranie Head to Wall Quicksand. Wzorowo!
bandcamp
DL
Znów prześladują mnie te dwa zespoły...
Czarne emo!
... i ten zespół, którego nazwa nie chce czasem przejść przez gardło.
Nie wiem dlaczego nikt nie lubi tej płyty?
10 stycznia 2013
COMA REGALIA - En Sperata (2012)
Dwóch typów gdzieś z Indiany z silnymi zaburzeniami emocjonalnymi wykrawający genialny, chaotyczny, przeplatany pełnymi patosu melodiami hardcore. Potrafią rozpędzić się do prędkości znanych z Orchid czy nawet Kaospilot. Słychać, że bardzo cierpią, i jest im źle, ale z gracją przekładają to na język muzyki i nie rozklejają się. Ot solidne emo-punki. Obok Ulises Lima chyba najciekawsza tarzanka w ostatnim czasie.
http://middlemanrecords.storenvy.com/products/709482-coma-regalia-en-sperata-1-pack
DL
6 stycznia 2013
USELESS CHILDREN - Post Ending // Pre Completion (2012)
Myślałem, że Young Widows są klasą dla samych siebie. Z dedykacją dla Dziesięciu Pierdolonych Gwiazdek.
Po owocach ich poznacie!
http://uselesschildren.bandcamp.com/
DL link za The Elementary Revolt.
4 stycznia 2013
ABADDON - Wet za Wet (1986) (1991)
Ktoś kiedyś napisał: nigdy wam nie wybaczymy dupki z Guernica Y Luno....
I'd like to thank you for everything na na na. Have a splendid year! 667
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.jpg)


