20 czerwca 2012

HOOVER - The Lurid Traversal of Route 7 (1994)


Najważniejsza chyba płyta wydana przez Dischord Records!
Monumentalny, zapętlony jazgot, obezwładniający swą prostotą i surowością, jednocześnie kąsający pozornym spokojem.
W 2008 roku Hoover zagrał wspólną mini trasę z Bluetip. Miałem okazję znaleźć się na ich koncercie. Słowa nie będą w stanie opisać tego co się działo na scenie! Dość powiedzieć, że roznieśli wszystko w pył.
Geniusz!









DL


18 czerwca 2012

THE MURDER CITY DEVILS - Thelema Ep (2001)


Pierwsze nagrania The Murder City Devils jakie wpadły w moje łapska. Zasługa to pewnej szarej eminencji pilskiego undergroundu znanego z zina Wiatry Piekieł. Człowieka nietuzinkowego, wielkiego konesera i znawcy muzyki gitarowej.
Wracając jednak do tych zwichrowanych alkoholików śpiewających min. o samotności św. Mikołaja to trzeba powiedzieć iż tworzyli niezwykłe, wymykające się wszelkim klasyfikacją dźwięki. Czuć tu osaczenie, desperację, chęć zapicia się na śmierć oraz dekadencję przekutą w ostatnim momencie w sztukę. Wybitne!




DL




15 czerwca 2012

GIANTS CHAIR - Purity and Control (1996)


Wspaniała gitarowa uczta! Zespół posiadający w swym muzycznym arsenale artystyczną delikatność tuzów z Jawbox, desperację szalonych kochanków znaną z Mineral oraz nastój i piosenkowość Knapsack. Całość powala na kolana i aż żal człowieka ściska, że nikt dziś tak  nie próbuje grać...




DL


13 czerwca 2012

CAVE IN - Jupiter (2000)


Cave In to zespół który, zaczynał w bardzo podobnym stylu co ich kumple z Converge. Czyli mocarny, dziki metaliczny hardcore z charakterystycznymi jazzowymi załamaniami i oceanem nieposkromionej energii. Jednak na ich drugiej pełnowymiarowej płycie nastąpiła bardzo radykalna zmiana! Zespół dojrzał, rozwinął się jeszcze bardziej i rozpoczął poszukiwania nowej tożsamości.
Dużo to odwołań do psychodelicznego rocka i space rocka przepuszczonych jednak przez twardordzenny filtr, doskonałych zapadających na długo melodii i świetnego klimatu.
Zgłodniała nowych podniet tzw. prasa mainstremowa okrzyknęła ich hardcorowym Radiohead i wróżyła świetlaną przyszłość. Zespół nie skorzystał jednak z tej okazji i z płyty na płytę powracał do swego agresywnego stylu znanego z początku działalności.
Jestem niezmiernie rad, iż miałem okazję zobaczyć tych panów na żywo. Byli w świetnej formie i doskonale dawkowali energię. Absolutny mus dla każdego kto lubi Codeseven i Soundgarden.



DL


12 czerwca 2012

OLD MAN LIZARD - S/t (2012)


Bardzo ciekawy młody angielski ansambl, tworzący absorbujący koktajl pustynnego rocka, powolnych bagnistych rozwiązań i mocnego artystycznego zacięcia. Podejście znane z takich zespołów jak np. Baroness. Z drugiej strony Old Man Lizard powinien zaciekawić tych dla których np.  Unsane jest tym co nadaje sens słuchaniu muzyki.
Doskonały debiut!





http://oldmanlizard.bandcamp.com/album/old-man-lizard

7 czerwca 2012

CALVIN KRIME - Dress For The Future (1997)


Punkowcy z Minneapolis którzy znaleźli schronienie w szponach Amphetamine Reptile Records. Nic więcej nie musi być już napisane!





DL


6 czerwca 2012

BIG BUSINESS - Here Come the Waterworks (2007)


Znam Big Business od ładnych paru lat. Jednak dopiero ich występ przed Unsane (arcy-genialny set) spowodował, iż stałem się ich całkowitym wyznawcą. Piękna, intensywna i gęsta prezentacja! Warto odnotować również sceniczną przeszłość tych trzech pochodzących ze Seattle panów, udzielających się wcześniej w takich projektach jak Karp, Murder City Devils czy The Melvins...




DL

4 czerwca 2012

CUTMAN - Universal Laws (2011)


Wszystko co ważne o tych nieznanych mi wcześniej Amerykańcach zostało zawarte w poście kolegi Erasera (jednego ze spiritus movents The Elementary Revolt).
Doskonała płyta!

DL

2 czerwca 2012

BREACH - Venom (1999)



Najmroczniejszy, najbardziej tajemniczy i wykręcony zespół z całej plejady szwedzkich hardcorowych gwiazd końca ubiegłego wieku. I tak mamy tu klimat Neurosis, schizofreniczną głębię Turmoil i ciężar Earth Crisis  z okresu Gomorrah Season Ends. Wszystko podszyte północnym chłodem i skandynawską pieczołowitością.
Bez nich nie było by wielu.



DL

1 czerwca 2012

COALESCE - 0:12 Revolution in Just Listening (1999)


Colaesce dzięki tej płycie przeszło do historii. Podobno nikt z ówczesnych wydawców nie oczekiwał takiej niesamowitej recepcji tego albumu. A dzieje się tu na prawdę wiele. Techniczny, spastyczny hardcore z licznymi stonerowymi wyskokami i pułapkami znanymi z dokonań Botch, czy Atheist. Zero nudy i litości! W sam raz, by przywitać nieprzychylną rzeczywistość z półobrotu. Kiedyś miałem okazję zmierzyć się z nimi oko w oko. O ich występie mogę powiedzieć,że był niezwykle oczyszczający.


Płyta ukazała się pod auspicjami Relapse Records. Dziś, to już wielki moloch, dlatego też link znajduję się w komentach.