9 stycznia 2012

SUSPINE TO SIT - Break out Your Indicator (2004)

W skład Suspine to Sit wchodzili panowie odpowiednio z Sleepytime Trio, Roadside Monument i Pedro the Lion. Niezły skład nieprawdaż? Dobrze a teraz jak mówią Anglosasi let's get back to bussines...kolesie grali bardzo spokojne plumkające emo...już widzę skrzywienie na niektórych twarzach (tak jak gdyby ktokolwiek to czytał hehe), z czujem a'la June of 44 i może odrobiną tego zespołu, którego ludzie uwielbiają pierwsze dwie płyty a na ostatnie dokonania plują i mają je za nic. Nazwy nie wymienię bo aż głupio mi przed samym sobą. Za ekwiwalent może nam posłużyć (by brzmieć erudycyjnie) Further Seems Forever (tak miałem kiedyś z nimi epizod bywa).
Mam chyba za dużo wolnego czasu....

DL

8 stycznia 2012

BĄDŹ TU MĄDRY!



Wciąż  rozważam decyzję o nabyciu biletów na dwa pierwsze dni...
http://www.atpfestival.com/

HARKONEN - Dancing


Baron Vladimir Harkonen byłby z nich dumny... Nie mogłem nigdy pojąć dlaczego ten zespół nie cieszył się większym uznaniem. Mniejsza o popularność.
Harkonen nagrał kilka dużych płyt, dorobił się splitów z These Arms Are Snakes i Breather Resist (pre-Young Widows) brylował na salonach Hydrahead Records i nic. Może to wynik knowań wiedźm z Bene Gesserit? Wszak każdy kto choć trochę lubi Unsane, Melvins i szwajcarskie Knut, pokocha ten amerykański ansambl od pierwszego dźwięku. Z odrobiną melanżu smakują jeszcze smaczniej. Jeśli wiesz co chcę powiedzieć....

DL

7 stycznia 2012

EMBASSY - Eight Songs


Stare, politycznie umotywowane emo na modłę Maximillan Colby, Heroin czy nawet Hoover. Brudne brzmienie, darcie japy, powtarzane kilkakrotnie zagrywki. Jeśli kiedykolwiek miałbym grać taki rodzaj hardcore/punka to chciałbym brzmieć jak Embassy ewentualnie Shotmaker.
Dobre jechane granie!

DL

6 stycznia 2012

HYSTERESE - S/t


Wertując pewnego razu the internet natrafiłem na blog http://frbv.blogspot.com/ którego autorem jest pan z Rosji. Rozpływał się w komplementach nad tą trupą pisząc o peace punku i brzmieniu Toxoplasmy...dla mnie jednak to taka niemiecka odpowiedź na Post Regimet czy może bardziej na El Bandę. Motoryczna bezlitosna jazda, z odrobiną melodii i górą zadziorności. Świetnie się tego słucha po ciężkim dniu kiedy wiesz że każdy chciałby cię utopić w łyżce wody i  znikąd pomocy. Chyba to nie zabrzmi zbyt punkowo ale gorąco polecam Hysterese!

DL

5 stycznia 2012

UWAGA GUERNICA Y LUNO!!!


Dla młodzieży jedyna okazja by ogarnąć koncert słupskiej legendy punkrocka :) A przy tym konkretny cel - dochód z gigu przeznaczony na leczenie i rehabilitację chorej Amelki, córki Piastola, jednego ze słupskich załogantów. Zagrają AGGRESSOR, GUERNICA Y LUNO, MEDARTH i znajomi. Słupsk, 20.01.2012, Motorpub, godz. 19.00.


BURST - Two Faced


Pierwsza duża płyta szwedzkich wyjadaczy których niestety jako zespół nie ma już wśród nas. Płyta osadzona mocno w klimacie Sentinel 5 i Breach.  Przestrzenie, spastycznie, nerwowy hardcore zagrany z dużym kunsztem i pasją. W pamięci mam ich dwa koncerty. Pierwszy w Polsce (kto zgadnie gdzie?) w 1998/99 roku i drugi na obczyźnie w roku 2009. Oba genialne. Burst zaszedł bardzo wysoko. Kontrakt z Relapse Records. Trasy z The Dillinger Escape Plan i Mastodon. Nigdy jednak woda sodowa i spleen wielkiego świata nie uderzyły im do głowy. Również ich muzyka, ewuolowała w pewnych miejscach ocierając się o to co kiedyś robił Arcturus. Dobra jazda.

DL

3 stycznia 2012

UMBERTO ECO - Cmentarz w Pradze


Nie samą muzyką żyje człowiek. Wielki Umbero Eco na tropie piramidalnych mistyfikacji i popkulturowych mitów. Może nie tak skrzętnie i drobiazgowo jak w genialnym Wahadle Foucaulta lecz wciąż erudycyjnie i klarownie. Paranoja bywa zaraźliwa...bądźmy czujni.

2 stycznia 2012

WE'LL GO MACHETE - Strong Drunk Hands


Epigoni często bywają irytujący. Nazbyt nachalne odwoływanie się do tzw klasyki może powodować wiadomy odruch. Na szczęście są ludzie którzy robią to w taki sposób że ma się ochotę sięgnąć po stare dobre Quicksand i odnaleźć swą nastoletnią tożsamość. Czysta hardcorowa, zadziorna jazda. Tego typu zespoły często funkcjonują gdzieś na marginesie i dopiero jak ich już długo nie ma dostrzegasz ich siłę i wyjątkowość. Lubisz Quicksand, Drive Like Yehu czy Abhinandę z czasów The Rumble będziesz zachwycony. Miód!



DL

1 stycznia 2012

LEATHER - Anchorite 7"+Sterile 7"


Nowy rok wypadłoby zacząć z ostrego kopyta. Syndrom dnia poprzedniego jakby mniej już dawał się we znaki, ostrość widzenia powraca do normalności itd... Dziś ciągle w noworocznym nastroju zajmować się będziemy brudasami z filadelfijskiej formacji Leather. Zakurzony, niedomyty pierdolący wszystko i wszystkich hałaśliwy, wulgarny punk. Obok doskonałego łojenia, dziki charyzmatyczny frontman posługujący się manierą podobną do np. Jello Biafry tworzy dodatkową opowieść. Treściwie i na temat.



Kolejna siedmiocalówka. Demolka!